Dlaczego nie można inaczej
Patrzeć gdzieś w dal i dorosnąć
Jak zwierze w szumiącym lesie
Nie było chyba takich potrzeb, przedtem
Odchodzę w czapce niewidce
Na skraj polany,
By dotrzeć na księzyc
Aa, aa widzę, ja widzę
Jak uśmiech zamieniony w słońce
Wysusza promieniem twe łzy
Tak byłem podekscytowany
Niewyobrażalna próba tworzenia mgły
Aa, aa widzę, ja widzę
Jak uśmiech zamieniony w słońce
Wysusza promieniem twe łzy
Aa, aa widzę, ja widzę
Jak uśmiech zamieniony w słońce
Zatyka nosy w dwusetce
Pierwszy raz zobaczył co to miłość
W upalną noc we śnie
Gdy ujrzał ją, coś nagle się zmieniło
Doznany szok poruszył nim
Całował wciąż jej smukłą długą szyję
Przenikał go cudowny dreszcz
Odeszła w dal i wszystko się skończyło
Pozostał mu miłości smak
Jak mam kochać kiedy ty jesteś i zaraz znikasz
Jak mam kochać kiedy ty
Jak mam kochać kiedy ty jesteś i zaraz znikasz
Jak mam kochać kiedy ty
Przywracał wciąż przerwane tamte chwile
Zasypiał tak i budził się
Przerwany sen jej obraz w nocy mijał
Znikając jak ruchomy cel
Jak mam kochać kiedy ty jesteś i zaraz znikasz
Jak mam kochać kiedy ty
Jak mam kochać kiedy ty jesteś i zaraz znikasz
Jak mam kochać kiedy ty
Odwraca wzrok, zamyka drzwi
Powoli skądś napływa wstyd
Zamyka drzwi, a ty już wiesz
Że będzie myśleć przez cały dzień
Ach, jaki to był celny strzał,
Tych kilka słów, tak prosto w twarz
Znowu musiało tak być
Jakbyś bez tego nie był sobą
Zamyka drzwi, za późno jest
By zrobić ten, ten jeden gest
Ach, jaki to był celny strzał
Tych kilka słów, tak prosto w twarz
Jak to się mogło znów stać
W pustym pokoju tkwisz sam
Zupełnie sam
Znów wszystko poszło nie tak
Znowu musiało tak być
Jakbyś bez tego nie był sobą (x7)