W moim domu mieszka ktoś
Niepotrzebny nikomu
Gdzieś z daleka, nie wiem skąd
Inność rodzi złość
W moim domu mieszka ktoś kogo
Każdy chce dotknąć
Tak niewielu rozumie, gdy on
Ucieka tam, gdzie nikt nie pyta
O to skąd jesteś
I jak się nazywasz
Gdzie każdy z nas
Może poczuć się taki sam
W moim domu mieszkał ktoś
Kto przynosił szczęście
Został sam, więc wziąłem go
Szczęścia było więcej
Ucieka tam, gdzie nikt nie pyta
O to skąd jesteś
I jak się nazywasz
Gdzie każdy z nas
Może poczuć się taki sam
Ucieka tam, gdzie to nieważne
Jakiego koloru są nasze twarze
Gdzie możesz kochać kogo zechcesz
Jak mocno chcesz
Dlaczego nie można inaczej
Patrzeć gdzieś w dal i dorosnąć
Jak zwierze w szumiącym lesie
Nie było chyba takich potrzeb, przedtem
Odchodzę w czapce niewidce
Na skraj polany,
By dotrzeć na księzyc
Aa, aa widzę, ja widzę
Jak uśmiech zamieniony w słońce
Wysusza promieniem twe łzy
Tak byłem podekscytowany
Niewyobrażalna próba tworzenia mgły
Aa, aa widzę, ja widzę
Jak uśmiech zamieniony w słońce
Wysusza promieniem twe łzy
Aa, aa widzę, ja widzę
Jak uśmiech zamieniony w słońce
Zatyka nosy w dwusetce
Kiedy tłum murarzy się rozpłynie
Rozgrzany w łóżkach swoich żon
Ktoś się zanurzy aż po szyję
Uprzedzić zdołasz własny zgon
Ref.:
Uprzedzić zdołasz własny zgon
Uprzedzić zdołasz własny zgon
Uprzedzić zdołasz własny zgon
Kiedy tłum murarzy się upije
Dzień cieżkiej pracy kończąc tak
Alkohol zwróci przeszłe chwile
Uprzedzić zdołasz własny zgon
Ref. (2x)